Rodzice są dla dziecka pierwszym obrazem świata.
Pierwszym krajobrazem emocjonalnym, jaki poznaje, w którym ciało uczy się czym jest bezpieczeństwo, napięcie, czułość, cisza, obecność i miłość.

Dziecko uczy się poprzez emocje, nie słowa
Dziecko nie uczy się życia z tego, co rodzice deklarują. Ono uczy się życia poprzez obserwację. Poprzez atmosferę w domu, sposób patrzenia na siebie nawzajem, ton głosu, reakcje w sytuacjach trudnych, przez milczenie przy stole, trzaskanie drzwiami, czułość ukrytą w drobnych gestach albo chłód, który potrafi być bardziej dotkliwy niż krzyk.
To wszystko staje się informacją.
Informacją o tym, czym jest relacja kobiety i mężczyzny. Czym jest bliskość. Jak wygląda miłość. Czy można czuć się bezpiecznie przy drugim człowieku. Czy trzeba walczyć o uwagę. Czy emocje wolno wyrażać.
Czy obecność jest czymś naturalnym, czy trzeba na nią zasłużyć.
Dla dziecka nie ma znaczenia, czy relacja rodziców jest poprawna według społecznych standardów. Dziecko nie analizuje związku logicznie. Ono nasiąka nim jak ziemia nasiąka wodą po deszczu.
To właśnie rodzice stają się pierwszym wzorem relacji zapisanym w ciele.
Dlaczego w dorosłości powtarzamy znane schematy
Później, już jako dorośli ludzie, bardzo często podświadomie kierujemy się ku związkom, które emocjonalnie przypominają nam dzieciństwo.
I nie chodzi tutaj o prosty mechanizm kopiowania relacji 1:1. To znacznie subtelniejsze.
Kobieta wychowana przy ojcu chłodnym emocjonalnie wcale nie musi wybrać mężczyzny identycznego. Może wybrać człowieka ciepłego, troskliwego, a mimo to w jej wnętrzu nadal będzie budził się lęk przed odrzuceniem.
Mężczyzna, który dorastał przy matce żyjącej w nieustannym napięciu, może nieświadomie szukać kobiet, przy których stale będzie czuł odpowiedzialność za cudze emocje, nawet jeśli relacja na pierwszy rzut oka wygląda zupełnie inaczej niż ta, którą obserwował w domu.
Podświadomość nie szuka konkretnych scen. Ona szuka znajomych emocji. Szuka tego, co nasze ciało już zna. Nawet jeśli było trudne. Nawet jeśli bolało.
Układ nerwowy zdecydowanie bardziej ufa temu, co znajome, niż temu, czego nie zna i czego nie może odtworzyć.
Rola ojca w budowaniu wzorców relacji
Ojciec symbolicznie związany jest z energią męską, tą, która wychodzi do świata, chroni, stawia granice, buduje strukturę i daje poczucie bezpieczeństwa. To energia drzewa o mocnych korzeniach, które potrafi oprzeć się wichrom. Dawniej to właśnie mężczyzna wychodził poza granice domostwa, polował, negocjował, zabezpieczał rodzinę i utrzymywał kontakt ze światem zewnętrznym.
Dziewczynka, obserwując ojca, buduje swój pierwszy obraz mężczyzny. Uczy się tego, czy męskość jest bezpieczna, stabilna i obecna, czy raczej nieprzewidywalna, chłodna lub agresywna. To właśnie relacja z ojcem bardzo często wpływa później na to, jak kobieta postrzega swoją wartość w relacjach, jakich mężczyzn wybiera
i na ile pozwala sobie być widzianą oraz kochaną.
Chłopiec natomiast poprzez ojca uczy się własnej męskości. Obserwuje, czy mężczyzna może okazywać emocje, czy ma prawo do łagodności, czy siła oznacza opanowanie i obecność, czy raczej dominację oraz tłumienie siebie. To właśnie tam rodzi się pierwszy wzorzec tego, czym jest bycie mężczyzną.
Matka jako pierwszy dom dziecka
To w jej ciele rozwija się nowe życie. To rytm jej serca staje się pierwszą melodią słyszaną przez dziecko. To jej emocje, hormony, poziom stresu i sposób przeżywania świata wpływają na rozwijający się układ nerwowy maleńkiego człowieka. To ona karmi, pielęgnuje i koi.
Biologia doskonale pokazuje nam, jak niezwykła i głęboka jest ta więź. W czasie ciąży między matką a dzieckiem zachodzi nieustanna wymiana informacji na poziomie komórkowym. Komórki dziecka przenikają do organizmu matki, a komórki matki do organizmu dziecka. Zjawisko to nazywane jest mikrochimeryzmem płodowym
i pokazuje, że ślady tej relacji pozostają w ciele przez dziesiątki lat.
Jeszcze bardziej niezwykłe jest jednak to, że komórki jajowe dziewczynki tworzą się już wtedy, gdy sama znajduje się w łonie swojej mamy. Oznacza to, że kobieta nosząc pod sercem córkę, nosi w sobie również potencjał przyszłych wnuków. W jednym ciele spotykają się więc jednocześnie trzy pokolenia.
Z plemnikami sytuacja wygląda inaczej, ponieważ ich produkcja trwa przez całe życie mężczyzny, o ile organizm pozostaje zdrowy, jednak również tutaj ogromne znaczenie mają stan psychiczny, poziom stresu, sposób życia
i kondycja całego organizmu ojca.
Nie bez powodu coraz częściej mówi się dziś o tym, że emocjonalny i biologiczny stan mężczyzny ma ogromne znaczenie już na etapie poczęcia, a według niektórych koncepcji psychosomatycznych również w okresie projektu plan/cel, kiedy dziecko istnieje jeszcze najpierw jako myśl, pragnienie lub konflikt swoich rodziców.
Epigenetyka i pamięć pokoleniowa
Epigenetyka pokazuje, że doświadczenia naszych przodków mogą wpływać na kolejne pokolenia znacznie silniej, niż jeszcze niedawno przypuszczano.
Nieświadomie przejmujemy więc pewne zapisy bardzo wcześnie. Sposób reagowania na stres, lęk przed odrzuceniem, mechanizmy obronne, trudność z bliskością, poczucie winy, nadmierną odpowiedzialność, potrzebę kontroli.
A później właśnie tych wzorców podświadomie szukamy w relacjach.
Tak działa rezonans- to co podobne emocjonalnie, przyciąga się wzajemnie.
Jeśli w dzieciństwie miłość wiązała się z niepewnością, możemy w dorosłości stale szukać relacji, w których trzeba walczyć o uwagę. Jeśli bezpieczeństwo oznaczało kontrolę, możemy mylić kontrolę z troską. Jeśli bliskość wymagała poświęcania siebie, możemy przyciągać partnerów, przy których znowu będziemy zapominać
o własnych potrzebach.
Przykładów jest wiele.
Relacje są lustrem naszych ran
Syn wychowywany przez matkę, która nieświadomie uczyniła go swoim emocjonalnym oparciem, bardzo często jako dorosły mężczyzna czuje się odpowiedzialny za emocje kobiet. Przyciąga partnerki wymagające ratowania albo takie, przy których stale odczuwa presję bycia wystarczającym.
Córka dorastająca przy matce żyjącej w poświęceniu może nauczyć się, że kobiecość oznacza rezygnację z siebie, zmęczenie i konieczność dźwigania wszystkiego samotnie. Może to prowadzić do odcięcia się od swojej delikatności i kobiecości, ponieważ postrzegane są one jako słabość.
Dziewczynka wychowana przy emocjonalnie nieobecnym ojcu może przez całe życie szukać potwierdzenia swojej wartości w oczach mężczyzn, godząc się na okruchy uwagi tylko dlatego, że jej ciało nauczyło się, iż miłość trzeba zdobywać.
Chłopiec dorastający przy surowym lub agresywnym ojcu może nauczyć się tłumienia emocji i życia
w nieustannym napięciu, ponieważ jego układ nerwowy uznał, że okazywanie wrażliwości jest zagrożeniem.
Świadomość tych mechanizmów nie prowadzi do obwiniania rodziców. Oni również byli dziećmi swoich rodziców i często nieśli w sobie historie, których sami nigdy nie zdążyli uleczyć.
To wszystko ma służyć zrozumieniu.
Uzdrowienie zaczyna się od spotkania siebie
Kiedy zaczynamy rozpoznawać własne reakcje, schematy i emocje, przestajemy działać wyłącznie automatycznie. Możemy nauczyć ciało bezpieczeństwa. Możemy zaopiekować się swoim wewnętrznym dzieckiem. Możemy uwolnić emocje zapisane w układzie nerwowym i przestać szukać miłości w tym, co rani.
Relacje nie są przypadkiem.
Są lustrem. Pokazują nam miejsca, które nadal potrzebują uwagi, czułości i uzdrowienia. I choć czasem bywa to bolesne, jest w tym również coś niezwykle pięknego, ponieważ właśnie poprzez relacje najczęściej mamy szansę wrócić do siebie naprawdę.
Być może właśnie po to spotykamy niektórych ludzi- nie po to, by zatrzymać ich na zawsze, ale po to, by zobaczyć siebie wyraźniej.
Największe uzdrowienie nie zaczyna się wcale od odnalezienia właściwego człowieka, ale od spotkania siebie- tej części, która przez lata czekała na zauważenie, bezpieczeństwo, czułość i zgodę na istnienie dokładnie taką, jaka jest.
Wewnętrzne dziecko nie potrzebuje perfekcji. Nie potrzebuje kolejnej walki o miłość ani nieustannego udowadniania swojej wartości. Ono potrzebuje obecności. Rozpoznania. Akceptacji.
Potrzebuje usłyszeć, że już nie musi zasługiwać na bycie kochanym.
I kiedy pozwolisz sobie w końcu stanąć w swojej prawdzie, bez lęku, zaczyna wydarzać się coś niezwykłego.
Relacje przestają być miejscem walki o uwagę, a stają się przestrzenią wzrostu.
z miłością,
Ola